czwartek, 31 grudnia 2015

SNR!

 
Cześć! Chciałam wam życzyć Szczęśliwego Nowego Roku :) Udanej imprezy, lekkiego szumu w głowie, wytrwania w postanowieniach i samych wspaniałych dni :)
Szczęśliwego Nowego Roku :)
Bawcie się dobrze  :) 

wtorek, 29 grudnia 2015

Kolejny koniec...

 Cześć wszystkim :) Skończyłam kolejną książkę Morgan Matson "Aż po horyzont" i czas się wziąć za opis :) Tak więc do dzieła.


W "Aż po horyzont" jak i "Lato drugiej szansy" widać pewne podobieństwa i autentyczny styl pisarki. Oczywiście to nie jest wadą, wręcz przeciwnie. Na prawdę miło było w niektórych momentach tej powieści powrócić do mojej najnowszej miłości, którą stało się "Lato drugiej szansy". Obie książki są świetne, jednak ja już pokochałam jedną z nich i niestety "Aż po horyzont" nią nie jest. Oczywiście, przeczytałam całość, jednak nie czułam się poruszona, nie odczuwałam konkretnych emocji jakie zazwyczaj towarzyszą mi przy czytaniu. Historia, moim zdaniem na prawdę ciekawa, ale do mnie nie trafia. Jestem pewna, że wielu z was ma odmienną opinię i słusznie, ponieważ ja mówię wam po prostu to co czuję. A niestety nie czuję nic oprócz malutkiego rozczarowania. Rozczarowania, ponieważ liczyłam na dużo więcej. Jednak to nie umniejsza geniuszu autorki ponieważ, na prawdę uważam, że pisze cudowanie. Bardzo doceniam to, że opisy są autentyczne, że sama przejechała te trasy i opisuje to czego sama w w wielu miejscach uświadczyła.
Bohaterowie wyruszają w podróż, jednak nie tą trasą, którą przygotowała mama Amy. Chcą przeżyć coś nowego i to im się udaje. W każdym kolejnym miejscu, stają się sobie bliżsi. W ciągu tych kilku dni poznali wiele osób a z każdej przebytej rozmowy uświadamiali sobie coś nowego i wartościowego.
Czasami warto jest się zbuntować i zrobić coś dla siebie.
Zachęcam do przeczytania tej powieści, może dla was okaże się idealna.
Jeśli macie już to za sobą to chętnie poznam waszą opinię. Może uda mi się spojrzeć na tą książkę z innej perspektywy.
Pozdrawiam was serdecznie :)
Zwariowana na punkcie książek Aga :)

poniedziałek, 28 grudnia 2015


Witajcie kochani :) Postanowiłam, że zanim przeczytam kolejną książkę Morgan Matson "Aż po horyzont" napiszę coś o przepięknej powieści o Callie i Kaydenie  którą napisała Jessica Sorensen.


 Muszę przyznać, że Przypadki jak i Ocalenie Callie i Kaydena  poruszyło mną dogłębnie. Dawno nie czytałam tak dobrej, mocnej a przede wszystkim wzruszającej historii dwojga młodych ludzi. Oboje od młodych lat zmagali się z okropnościami jakie los postawił na ich drodze. I Callie i Kayden doświadczyli w swoim życiu przemocy fizycznej jak i  psychicznej. Każde z nich codziennie zakłada maskę pozorów aby przetrwać kolejny dzień. Znali się od dawna, jednak dopiero gdy wyjechali na studia zbliżyli się do siebie, co nie było łatwe. Jednak Kayden wdzięczny za uratowanie mu życia czuł wewnętrzną potrzebę, aby lepiej poznać tą cichą, skrytą, wystraszoną dziewczynę - Callie. Oboje mają prawdziwych przyjaciół, jednak pragną czegoś więcej. Los nie będzie dla nich łaskawy.
Czy Callie uda się przezwyciężyć swoje wewnętrzne demony?  Czy Kayden poradzi sobie z pastwiącym się nad nim ojcem? Czy połączy ich coś więcej niż cierpienie?


Przeczytajcie a się dowiecie. Na prawdę warto.

Pamiętajcie CZYTANIE USZLACHETNIA

Już niedługo możecie się spodziewać kolejnych wpisów.
Zostaw po sobie ślad.

Pozdrawiam
Wasza zwariowana na punkcie książek Aga :)

niedziela, 27 grudnia 2015

Koniec czegoś pięknego...

"Lato drugiej szansy"

Jak się domyślacie po tytule tego wpisu, skończyłam właśnie tą przecudowną, fantastyczną, poruszającą do łez (których nadal mam pozostałości na twarzy) powieść. Sama nie wiem co napisać, a uwierzcie,  że to mało spotykane. Przede wszystkim muszę podziękować autorce Morgan Matson za to, że stworzyła coś tak pięknego. To nie jest jakaś tam książka, to jest historia zapadająca głęboko w pamięć, do której chciałoby się wracać jak najczęściej. To historia dzięki, której uczymy się, że nie można uciekać przed problemami, należy cieszyć się, a wręcz celebrować każdą chwilę spędzoną w towarzystwie najbliższych, ponieważ nie mamy ich aż tak dużo jak nam się wydaje.
Siedemnastoletnia Taylor, główna bohaterka tej powieści boryka się z wieloma problemami. Wyjeżdża na wakacje z całą rodziną do dawno nie odwiedzanego przez nich miasteczka, z którego uciekła pozostawiając ukochaną przyjaciółkę, jak i swoją pierwszą miłość,bojąc się konsekwencji swoich czynów. Nie byłoby to jeszcze takie złe gdyby nie fakt, że jej tata jest nieuleczalnie chory i są to ich ostatnie wspólne chwile. Pomimo smutku z powodu stanu ojca, odżywają w niej dawne uczucia do Henry'ego - swojej pierwszej prawdziwej miłości. Postanawia także odbudować relacje z Lucy - najlepszą przyjaciółką jaką kiedykolwiek miała.
Czy Taylor odnajdzie drogę do samej siebie? Czy uda jej się odbudować stare znajomości? Czy miłość sprzed pięciu lat okaże się na tyle silna, by zapłonąć na nowo? Czy można poradzić sobie z bólem po utracie najbliższej z osób?
Na te pytania znajdziecie odpowiedź czytając "Lato drugiej szansy" genialnej Morgan Matson.
Jest to książka, na którą warto poświęcić swój cenny czas. Zachęcam do lektury, ponieważ dzięki tej powieści jak i każdej innej, każdy z nas może uświadomić sobie wiele ważnych rzeczy.

Oto moje motto na dziś i zawsze : CZYTANIE USZLACHETNIA 

W trakcie...


Cześć :) Nie wiem jeszcze jakie wolelibyście powitanie więc wybrałam to... jest takie neutralne:)



"Lato drugiej szansy"

Jestem w trakcie czytania tej książki i muszę przyznać, że po wielu przeczytanych książkach mając na prawdę duże rozpoznanie w literaturze młodzieżowej stwierdzam, że te strony. które już przeczytałam wciągnęły mnie niesamowicie i zagwarantowały, że skończą tą książkę jak najszybciej, bo już nie mogę się doczekać co będzie dalej. Jak sytuacja się rozwinie, czy Taylor odnajdzie samą siebie, czy poczuje się wartościową wśród wybitnie utalentowanego rodzeństwa?  Historia poruszająca, a dzięki temu bardzo interesująca. Pojawiające się retrospekcje dodatkowo urozmaicają tą historię i pozwalają nam zrozumieć dlaczego sytuacja Taylor wśród dawnych przyjaciół, a także pierwszej miłości wygląda, tak a nie inaczej. Czy będzie szczęśliwe zakończenie? Czy w ogóle takowe jest możliwe mimo śmiertelnej choroby jednego z rodziców? Czy dawne przyjaźnie zostaną odbudowane? Jest to kilka z wielu pytań, które sobie zadaję w stosunku co do tej książki i chcę jak najszybciej znaleźć na nie odpowiedź i odwiedzić to malownicze miasteczko Lake Phoenix, więc zabieram się za dalsze czytanie.
Pozdrawiam Aga

Początek czegoś wielkiego...

Witajcie kochani... dobra, dobra wiem... zabrzmiało to  tragicznie. Więc może zacznę tak: Hej wszystkim, Cześć, Hejka, Siemka, zresztą nie ważne jakie użyję słowa, aby was powitać, ważne, że to powitanie ma miejsce więc wybierzcie to, które wam odpowiada, albo dopiszcie w komentarzach takie jakie wolelibyście w kolejnych postach ujrzeć :) Jak widzicie jestem dość swobodnie do tego nastawiona i daję wam pole działania (taka już ze mnie miła osóbka). Eh... i znowu się rozpisuję nie na temat, tak już mam i chyba tak pozostanie do końca mego życia więc musicie mi to wybaczyć i przywyknąć :) Liczę na waszą wspaniałomyślność :) 
A teraz do rzeczy... Jestem Aga, Agnieszka, Ruda jak kto woli. Mam to szczęście żyć już ponad dwadzieścia lat więc w świetle prawa już  jakiś czas temu stałam się dorosłą osobą, chociaż szczerze mówiąc, a raczej pisząc, często czuję się jak bym nadal miała 6 lat i biegała z głową w chmurach, zresztą wiele się nie zmieniło, bo może już nie biegam, a majestatycznie kroczę (bynajmniej taką mam nadzieję :)) ale moja głowa zawsze przebywa w innym świecie, co mi stuprocentowo odpowiada  bo ten "real world" wcale nie jest taki kolorowy jak by się mogło wydawać.
 Uczę się w szkole policealnej na kierunku technik usług kosmetycznych, więc jak widać chcę choć trochę dzięki temu czego się nauczę upiększyć ten nasz szary nudny świat. Hm... Mieszkam na wsi, w sumie to można  otwarcie powiedzieć, że to taka "dziura zabita dechami" bo nie ma tu nawet 100 mieszkańców, zresztą co tu mówić o setce, jak tu pewnie nawet z 80 ludków nie będzie... Kiedyś policzę i was oświecę, obiecuję :) 
Co jeszcze...
 Oczywistym jest, że kocham książki i to jest głównym powodem mojej obecności na  tymże blogu. Czytam, chociaż nie, ja nie czytam, ja POCHŁANIAM książki, oczywiście jak na młodą kobietę przystało są to romanse, czasami coś fantastycznego, ale tylko i wyłącznie takie  z wątkiem miłosnym. Tak, tak wiem typowa romantyczka ze mnie. I macie rację, przyznaję się bez bicia. 
Otóż tego bloga założyłam po to, abym mogła z wami - potencjalnymi czytelnikami podzielić się opinią, a także poznać jakieś pozycje na półkach księgarni, których nie miałam szczęścia przeczytać. Wiecie jak to jest " w kupie raźniej" oczywiście to tylko metafora, błagam bez żadnych brzydkich skojarzeń...  Mam nadzieję, że znajdą się osoby o podobnym guście czytelniczym i będziemy mogli wymieniać się opiniami. Nie jestem tu po to aby wam opisywać i polecać dane książki, oczywiście będę t robić ale w szczególności zależy mi na tym, abyście to wy także podzieli się ze mną swoją opinią, być może całkowicie odmienną od mojej, ale dzięki temu będzie ciekawiej.Wiecie, może jakieś dyskusje powstaną na temat danej książki, a przecież nie ma nic lepszego niż dzielenie się swoją opinią, przeżyciami, odczuciami po przeczytanej książce. Ja bym bardzo tego chciała, nawet jak nikt nie będzie tego czytał to i tak tu będę... Niestety moja rodzinka ma już dość moich ciągłych zachwytów nad książkami. Tak, tak, zgadza się, w moim domu jestem jedyną osobą z obsesją na książki. Cóż... przykre, ale prawdziwe tak więc widzicie, że nie miałam innego wyjścia i musiałam założyć tego bloga, żeby dzielić się z wami emocjami, bo przecież kiedyś w końcu bym wybuchła od tego wewnętrznego tłumienia w sobie moich emocji, a uwierzcie, że po przeczytaniu ostatniej strony książki, czuję się tragicznie, mam mętlik w głowie i nie wiem co dalej. Wiem, że to brzmi jakbym była obłąkana, ale tak już jest, że płaczę, śmieję się, czasami nawet krzyczę (oczywiście w myślach, żeby mnie nie wywieźli w kaftanie) i czuję zażenowanie w bardzo zawstydzającej sytuacji  razem z bohaterami w książce. Wszystko przeżywam nazbyt osobiście, ale to nie jest wada tylko najlepsza zaleta w czytaniu książek ponieważ dzięki temu czuję, jakbym była częścią danej powieści. I to jest piękne, uwierzcie że nie ma nic lepszego. Może też tak macie, chętnie dowiem się jak to wszystko wygląda u was. Wiem, że opisuję czytanie jak jakiś skomplikowany projekt, ale dla mnie czytanie nie jest przerzucaniem kolejnych stron, dojście do ostatniej i koniec, dla mnie to o wiele więcej, to tak jakby moje drugie życie, które wraz z ostatnim słowem kończy się, a następnie odradza w nowej pochłaniającej powieści. 
To chyba wszystko na początek. Miało być to tylko krótkie przywitanie a jest małe opowiadanie ze mną w roli głównej, ale jest tam pewna część mnie, którą musicie poznać, jeśli chcecie mnie zrozumieć. Wiem że takich blogów jest dużo, ale każdy jest inny, bo każdy blog ma innego twórcę, a przecież nie ma dwóch identycznych osób. Tak więc jako niepoprawna optymistka (zazwyczaj pesymistka) z góry dziękuję za waszą obecność. 
Pozdrawiam Aga :)